piątek, 18 października 2013

Ekshibicjonizm ubrany w słowa

czyli coś o poezji, pamiętnikach i blogach (i inny forach wypowiedzi dostępnych w Sieci).

Te wszystkie formy wbrew pozorom mogą mieć ze sobą wiele wspólnego.

Zanim powstał Internet i człowiek chciał podzielić się swoimi uczuciami, przemyśleniami na większym forum (bądź zamknąć to w szufladzie biurka) pisał. 

Poezja to forma obnażania swoich uczuć przed czytelnikiem, w mniej lub bardziej udatnych słowach, zależnie od warsztatu twórczego autora. Uczucia niby są woalowane (przynajmniej zwykle, metafory i inne środki literackie, od których roi się w utworach lirycznych), ale przecież chodzi o to by odczytać zawarty sens prawda?

Pamiętniki - forma przeze mnie poniekąd podziwiana, wymagająca od autora samozaparcia i systematyczności na dłuższą metę, miesiące lata... Notując je zapisuje się własne odczucia, spostrzeżenia, ktoś to później ma odczytać (twórca po latach z łzą w oku, spadkobiercy zeszytów).

Ale teraz mamy czasy Internetu, prawda? Słynny XXI wiek...

Czy on coś zmienił?

Moim zdaniem bardzo wiele. Zniósł wysiłek w dotarciu do odbiorcy ze swoimi wynurzeniami. Jakby nie było tomik wierszy, czy pamiętniki nie tak łatwo opublikować (wiążą się z tym większe i mniejsze ogarniczenia), nawet listu otwartego nie mamy gwarancję na przyjęcie w gazecie. A Internet to jeden wielki śmietnik takich płodów skołowaciałej myśli ludzkiej jak ten blog. To co teraz piszę (cała zawartość mojego bloga), kogo to obchodzi? Kto dba o wymysły jakiejś tam Moniki Mollus? Nikt. Ja też nie dbam o to co myśli jakiś Kowalski czy Nowak, ale i mnie, i Kowalskiemu, i Nowakowi Internet daje nieprzebrane możliwości w obnażaniu się ze swoimi odczuciami, demonstrowania, wręcz wykrzykiwania swojego zdania na dowolny temat, nie muszę być specjalistą, skomentować mogę, kto mi tego zabroni?

Zapraszam do Internetu - współczesnej globalnej kunstkamery 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz