środa, 30 października 2013

Duma z nieczytania

Z moich obserwacji wynika, że jest to postawa niesłychanie popularna i modna (szczególnie wśród młodzieży w wieku buntu młodzieńczego, ale i coraz częściej wśród osób, które burzę hormonalną okresu dojrzewania mają już za sobą). Bez żenady mówić o tym, że się nie czyta, nie czytało (no poza traumatycznym okresem szkolnym, gdzie zrządzeniem nieprzychylnego losu trzeba było jakkolwiek się w temacie wysilać) i czytać nie będzie.

Książka jest głupia, to przeżytek. Po co mi to skoro mam Internet? Jest Wujek Google i Ciocia Wikipedia, jeśli tam czegoś nie ma to po prostu nie istnieje. Jak cudownie sobie życia nie komplikować. Czegóż trzeba więcej?

Według mnie wiele więcej, ale mogę mówić tylko za siebie, więc powiem czego MNIE potrzeba więcej. 

Kocham zatracanie się w innym świecie, ukrytym na kartach książki, czego nie da mi nic innego. Nie chcę mieć cudzej wizji podanej na tacy, podczas gdy mięśnie potrzebują ćwiczeń fizycznych, dla mózgu treningiem może być przekładanie tekstu na obraz wyobraźni. Daje to pole do popisu dla czynności tak bardzo w tych czasach niedocenianej, jaką jest samodzielne myślenie, bycie nieszablonowym nie ze względu na to, że należę do jakiejś subkultury, czy innego ruchu, ale właśnie dlatego że mimo braku dołączonej instrukcji obsługi, umiem posługiwać się własną mózgownicą, nie jestem baranem ślepo idącym za stadem, moja argumentacja nie opiera się na zwrotach bo tak/bo nie. Czytanie napędza moją ciekawość świata, chęć próbowania czegoś nowego, odwiedzania nowych miejsc, mój głód wiedzy, każda kolejna lektura wnosi coś nowego, a apetyt rośnie w miarę jedzenia (a wraz z tym świadomość jak mało wiem i jak wiele chciałabym się jeszcze dowiedzieć). To wielka pasja, miłość, namiętność, ale czasem także ucieczka, środek do rozładowania napięcia. Danie sobie czasu na ochłonięcie, by potem już na spokojnie przemyśleć sprawę, znaleźć rozwiązanie.

Pewnie jeszcze mogłabym tu coś dopisać, ale to nie być nie wiadomo jak obszerny elaborat. Każdy, kto czyta, sam mógłby tu coś jeszcze dorzucić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz