sobota, 29 marca 2014

Nie mogę się powstrzymać żeby nie skomentować...

Przeglądając Internet napotkałam artykuł o wdzięcznym tytule:

Unia Europejska wymusi blokowanie pirackich stron na dostawcach usług internetowych


(dla Zainteresowanych treść całego tekstu: http://pclab.pl/news57072.html)

Jak dla mnie - sprawa bulwersująca.

Dlaczego?

Dostawca Internetu to tylko POŚREDNIK, a jako taki nie odpowiada za to, co każdy z osobna zrobi z dostarczaną usługą (czy będzie całego dnie spędzał na twarzoksiążce, grał w gry po sieci, szukał przepisu na ciasto imieninowe, czy cokolwiek innego), jego to nawet nie powinno interesować, opłacam, więc moja sprawa co robię.

Pirackie strony powinni omijać sami użytkownicy, prawda? W końcu mniej-więcej każdy wie jakie sankcje grożą za piracenie, ma świadomość jakie działanie jest w jakim stopniu legalne. Ewentualnie są odpowiednie służby, które zajmują się ściganiem z urzędu naruszeń praw autorskich.

Na zdrowy rozum - na tej samej zasadzie powinno się ukarać sprzedawcę w sklepie za to że u niego piroman zakupił paczkę zapałek, za pomocą której spalił dom, stodołę czy samochód, albo dealera samochodowego, bo auto z jego salonu spowodowało wypadek.

Producent czy pośrednik nie ponosi odpowiedzialności za to co końcowy użytkownik zrobi z oferowanym towarem/usługą. Każdy w końcu swój rozum ma, od kiedy to Państwo czy UE musi nas do tego stopnia niańczyć, to zakrawa nawet na ubezwłasnowolnienie.

Jeśli chcą coś w tej sprawie zrobić, to niech lepiej pomyślą nad zmianą prawa autorskiego na bardziej przystające do życia (w tej formie raczej się nie sprawdza, a co by dopiero było bez wolnych licencji typu CC czy GNU?). Lepiej utrudnić ludziom życie, niż zrobić trochę porządku (godząc w kasiaste grupy interesu, ale kto by sobie zakręcał kurek z dotacjami), tak łatwiej i wygodniej, prawda?

Ledwo przyschła afera z ACTA, teraz to...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz