wtorek, 11 marca 2014

A jak na zachodzie?

Na zachodzie bez zmian pana Ericha Marii Remarque - klasyka, coś co oczytany człowiek chyba jednak powinien w swoim życiu przeczytać, więc przeczytałam i ja.

Co mi świtało przed sięgnięciem po książkę? że coś o wojnie, a to już coś wiedzieć chociaż oględnie o czym ma się czytać...

Ale która to wojna? Która strona konfliktu opisywana?

Zdradzę - I wojna światowa (czyli siedzimy sobie w mało komfortowych okopach, czasami się z nich wychylamy postrzelać do nierozważnie wystających ponad barykadę hełmów wrogich wojaków, oczywiście nie zapominamy o obrzuceniu okopów przeciwnej strony iperytem czy innym gazem bojowym).

A strona konfliktu... no widzimy to z perspektywy Niemców i to tak, że nawet zaczynamy ich uważać za ludzi, ba, miałoby się nawet lekką ochotę im pokibicować w tej wojnie (a zakończenie przecież wiadome, zaskoczyć nie może, człowiek coś tam trochę tej historii XX wieku nawet liznął), ale "na szczęście" przychodzi opamiętanie... wróg to wróg?

Może macie inne zdanie o tej książce, albo pragniecie je sobie dopiero wyrobić? Polecam serdecznie







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz