Tak, dokładnie. Potrzebna mi weryfikacja.
Jak pilnie potrzebna - jeszcze się nad tym dokładnie nie zastanawiałam ;)
Skąd to zamieszanie? Co mnie tym razem napadło (czy też może ugryzło ;))?
To wszystko przez parę uroczych (na prawdę uroczych, a jeszcze bardziej zabawnych) filmów na podstawie książek pana Terrego Pratchetta (człowiek widoczny na zdjęciu obok) - tytuły, zabijcie mnie, ale już nie pamiętam co to dokładnie było (mam niestety lepszą pamięć do czytanych książek, niż oglądanych filmów, te pierwsze po latach jeszcze streszczę i podam autora), ale strasznie mi się podobało - bardzo to wszystko było klimatyczne i niepowtarzalne w koncepcji i humorze.
Jak powszechnie zaś wiadomo (udowodnione w praktyce) książka w wybitnej większości przypadków jest lepsza od filmu. Tutaj to nawet (a może i szczególnie?) te niezekranizowane powieści warto byłoby sobie poczytać, zapoznać się z bogatą twórczością pana Pratchetta.
Hmmmm... Tyko od czego by tu zacząć?
Chyba pierwszy raz mam chrapkę w ogóle na twórczość, a nie wybrany tytuł danego autora.
Może Ktoś coś poleca na dobry start tej przygody? ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz