Podejrzewam, że akurat ten tytuł, po ukazaniu się na polskim rynku księgarskim, doczekał się wielu pozytywnych recenzji (nie sprawdzałam tego w żadnym razie).
Moim (nie)skromnym zdaniem książka jest tak cudowna, że zdecydowanie na to zasługuje.
Chyba nikt nigdy (ja nie spotkałam niczego podobnego, a w swoim nie za długim życiu przeczytałam dość sporo książek) tak prosto, z dziecięcą naiwnością wręcz (?), nawet pogodą ducha, nie pisał o śmiertelnej chorobie, przemijaniu, gaśnięciu, śmierci. W dodatku śmierci dziecka, a to jednak coś co porusza najbardziej.
To tytuł, przy którym trzeba chyba być z kamienia, żeby nie poruszył. Treść chwytająca za serce, poruszająca (nie szarpiąca gwałtownie, tylko delikatnie pociągająca) najczulsze struny serca.
Jest to jedna z tych książek, które w swoim życiu trzeba przeczytać.
Jeśli Ktoś tego nie zrobił do tej pory, to powinien jak najszybciej to nadrobić. Najlepiej w domowym zaciszu, by móc się w pełni skupić na pięknie
Źródłoilustracji: http://naglesami.org.pl/assets/images/madiateka/ksiazki/oskar.jpg

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz