poniedziałek, 2 grudnia 2013

Księga o Niewidzialnym

czyli dlaczego nie powinnam zaglądać do księgarni ;)

A było to tak. Dziś szczęśliwym zbiegiem okoliczności z bratem zajrzałam do znajdującej się w mieście nieopodal naszej miejscowości księgarni. Żeby nie było - tym razem był to pomysł brata. Ale dla mnie wizyta taka skończyła się jak zwykle. No ciężko mi wyjść z księgarni bez chociaż jednej książki, kończy się to "odchorowywaniem" niekupionych pozycji.

Do rzeczy kobieto, do rzeczy...

Tym razem więc wypatrzyłam na wystawce nowości, pośród innych ciekawych i wartych zakupienia tytułów, taką oto i śliczną czerwoną książeczkę.

Ponieważ bardzo lubię i cenię dzieła pana Erica-Emmanuela Schmitta to po prostu nie mogłam się opanować. W dodatku do tej pory żadna taka pozycja nie znalazła się w moim księgozbiorze. Teraz to udało się nadrobić ;)

Co prawda jest to zbiorek, moja nie najulubieńsza forma edycji dziełek, ale lepszy zbiorek, niż nie mieć nic.

Dwa utworki są mi już znane, niestety nie miałam ich wcześniej na półce (mowa o Oskarze i pani Róży oraz o Dziecku Noego, czytałam egzemplarze biblioteczne), a i tak chciałam, by mimo przeczytania już wcześniej, znalazły się w mojej biblioteczce. Według mnie to bardzo wartościowe książki.

Jestem strasznie ciekawa co do reszty, tym bardziej, że część to świeżynki na polskim rynku. Do tej pory nikt ich tu nie publikował - warto więc było się skusić.

Teraz tylko poszukać czas na przeczytanie :)



A jaka pointa całej historii?
Jak to dobrze, że pracuję w bibliotece, a nie w księgarni. Z księgarni wypłatę przynosiłabym w książkach ;)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz