czwartek, 7 listopada 2013

Pani, bo biblioteki to są niepotrzebne

Taką oto piękną tezę przestawił mi dziś jeden z klientów mojej biblioteki (nie powiem czytelnik, ponieważ osobnik te przybył skorzystać z jednostki komputerowej, która jest udostępniana na potrzeby odwiedzających mój przybytek, a głównie dlatego, że to ktoś, kto nie czyta i ba, szczyci się tym, ale o tym dalej). Słysząc to postanowiłam się dowiedzieć dlaczegóż to biblioteki są niepotrzebne, a zamiast tego cała powierzchnia powinna być zastawiona stanowiskami komputerowymi (chociaż już mnie korciło zwrócić uwagę, że w takim razie to może lepiej kafejka internetowa, skoro widok książek jest taki ciężki do zniesienia). Oto co usłyszałam. O dziwo, nie to że książki są głupie (chociaż mój adwersarz był bliski użycia i tego ostatecznego argumentu, gdybym sprawę drążyła chwilę dłużej). Główne przesłanie dotyczyło tego, że po co biblioteka skoro wszystko można znaleźć w Internecie?

Czy jest tak na prawdę?

Zgodzę się, że w Internecie można w tej chwili znaleźć WIELE (przy umiejętnym szukaniu, gdy wiemy o co zapytać i gdzie, a tego nie powiedziałabym o osobie, która ma problem z wyszukiwaniem ilustracji w Googlach, robiąc to przez Internet zamiast grafikę...), ale nadal NIE jest to WSZYSTKO. Nadal pozostają rzeczy, nawet całkiem sporo, które są dostępne tylko w formie papierowej, jak starsza beletrystyka, rozprawy naukowe, czy inne tego typu materiały zajmujące biblioteczne półki, a których z tych czy innych względów nikt nie będzie na razie digitalizował w żaden sposób, ze względu na ich niewielką wartość, czy też problem praw autorskich. 

Kolejna sprawa, co jak Internet nagle padnie? Brak prądu, kłopoty z łączem, no cokolwiek? Książka papierowa jest od tego niezależna, biblioteki są otwarte w swoich "godzinach urzędowania", więc można iść i z nich skorzystać.

Ponadto, plik łatwo skasować (wiem, wiem, istnieją kopie zapasowe, systemy zabezpieczeń, itd.), ale czy do tego nie może dojść? Pomyłka człowieka w czasie prac na bazie, czy atak hakerów i leżymy. A jeśli wszystko byłoby tylko w formie zdigitalizowanej? Tracimy to bezpowrotnie. Mimo wszystko prędzej można storpedować repozytorium, niż zniszczyć fizycznie istniejący zbiór.

I to co dla mnie też ważne - biblioteka to nie tylko książki. Biblioteka to w takim samym stopniu, jak nie bardziej, ludzie. Tak, ludzie. Dziwne? Wcale. Biblioteka jest dla czytelników, bez nich by nie istniała. To taka specyficzna społeczność skupiona wokół budynku z książkami, mówiąc w uproszczeniu. Do biblioteki ludzie przychodzą nie tylko po książki (złośliwi zgodzą się, dodając, że także skorzystać z komputera - to też się zgadza), ale to też okazja do rozmowy. O książkach, sprawach życiowych. Kontakt z drugim człowiekiem chyba też jest ważny prawda?

Tym socjalizacyjnym wnioskiem zakończyłabym zanudzanie zbulwersowanej i lekko sfrustrowanej bibliotekarki.

Odwiedzajcie biblioteki, póki są ;)

3 komentarze:

  1. Tak, to cała prawda, nie można by tego inaczej ująć, ja podpisuję się dwoma rękami pod tym tak trafnym spostrzeżeniem i bardzo Pani za nie dziękuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. ..książki można dotknąć, można poczuć jej zapach.....z bibliotekarką można porozmawiać....to jest właśnie potrzebne , gdy się kocha literaturę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło, że nie tylko ja tak uważam. Widać jest jeszcze nadzieja ;)

    OdpowiedzUsuń