Jedni z największych i najsłynniejszych bohaterów mojego dzieciństwa (a nie było to tak dawno temu przecież), teraz przez dzieci zupełnie nie znani... Przykre to niezmiernie. Jak można tak zapomnieć cudowną twórczość pana Karola Maya?
Ale ja nadal pamiętam (szczęście do książek nie mam takiej sklerozy jak do bardziej codziennych spraw) i wspominam z rozrzewnieniem czas spędzony na wspólnych przygodach na Dzikim Zachodzie (prawdziwym Dzikim Zachodzie, gdzie nie było jeszcze rezerwatów, a Indianie siali postrach wśród białych najeźdźców) z wodzem Apaczów Winnetou i jego białym bratem Old Shatterhandem.
Kto czytał, ten wie o czym mówię, a Kto nie, ten powinien to nadrobić. Chociaż, gdy próbowałam robić podejście do wcześniej nie czytanych pozycji tego autora w późniejszym wieku to zauważyłam, że miały znacznie więcej uroku, gdy chodziło się do podstawówki... widać z książek też się wyrasta z wiekiem.
Kto chce ze mną powspominać te wspaniałe czasy? :)
Źródło ilustracji: http://kormoran.sklep.pl/img/products/30/12/2_max.jpg

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz