Łatwo nam oceniać innych, prawda?
Taksować, mierzyć wzrokiem, przyklejać łatki.
Tylko, co najdziwniejsze, sami nie lubimy, gdy ktoś tak postępuje wobec nas samych (czy ma się do siebie większy czy mniejszy dystans, to nadal nie jest najbardziej komfortowa sytuacja). Czujemy się dotknięci i to co najmniej.
Tak, wiem, niby to od nas niezależne... kilka sekund na wstępie czyni pierwsze i niezacieralne wrażenie, rzutuje na całej znajomości.
Ale może czasami postarajmy się odsunąć to pierwsze wrażenie, nasz uprzedzenia i założenia na bok? Dajmy szansę sobie i innym?
Wiadomo, nie da się kochać wszystkich wokół, ale zawsze to milej (moi zdaniem) będzie, jeśli dzięki temu uda się zaakceptować innych w większym stopniu po bliższym poznaniu, zamiast skreślać na wejście.
Znielubić tak łatwo, złe emocje chyba w ogóle są łatwiejsze (obserwując nasz świat), poznanie i wynikające z tego zrozumienie, akceptacja, czy polubienie są już trudniejsze (dobro wymaga wysiłku?), ale moim zdaniem warto.
Ile razy to nas niesłusznie osądzono, otaksowano, ometkowano? Nie było to miłe, prawda? Więc może nie róbmy i my tego innym?
Takie dobro też na pewno do nas powróci :)
Źródło ilustracji: https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/t1.0-9/p370x247/10491254_740903469282185_2757325161438295702_n.jpg

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz