sobota, 12 lipca 2014

Niewybaczalne, że jeszcze nie przeczytałam

Ja, czytelniczka uważająca się za wierną fankę powieści pana Johna Ronalda Reuela Tolkiena do tej pory nie przeczytałam Sirmarillionu.

Dzieło życia (jeśli tak można powiedzieć, a myślę że tak śledząc losy tego tytułu), wydane i ukończone po śmierci autora przez jego syna, coś co się zna (w moim mniemaniu) przynajmniej ze słyszenia.

Książka w odbiorze ponoć ciężkawa - warto by samemu to sprawdzić.

Poluję na nią od lat, z raczej miernym skutkiem - dziwnym trafem ciężko o nią w bibliotekach, czy w księgarniach, gdy akurat sobie przypomnę, że może najwyższa pora nadrobić zaległość, a może mam po prostu pecha?

Po lekturze takich tytułów jak Dzieci Hurina, Hobbit, czy też cała Trylogia miałby człowiek chrapkę na poznanie całej znanej "historii" Śródziemia.

Tomisko ponoć całkiem opasłe, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, prawda? 









Źródło ilustracji: https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhwPS0T_Muh8Lvt0PoSJOUmITMxBRyDVZ-T5E8Li1EIxJ-Gr3Fdv6xFvOSqCdEnr__3s1OED8VuyOD37x9ItHJUZEkiZyyTkX0DGXhgY0IgDqzgND34dz17qrumjuVMBOi5Rr0wMRaa0g4/s320/Silmarillion_John-Ronald-R-Tolkien%252Cimages_big%252C17%252C978-83-241-2808-2.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz